poniedziałek, 21 lipca 2014

Każdy jest geniuszem

Bardzo sobie cenię rekolekcje Anthonego De  Mello, w których zawarta jest wszelka miłość i mądrość natury. Niektórzy twierdzą, że opisuje rzeczy zbyt skomplikowanie, ja natomiast twierdzę, że pisze w sposób otwarty na świat, na ludzi i naturę każdej istoty żyjącej na ziemi. Nie chwali jednych, by zganić drugich. Z jego słów płynie wielka miłość do każdej żyjącej istoty oraz mądrość, która wynika z uważnej obserwacji życia.

Nie bez powodu przytoczyłam tutaj kilka z jego licznych rekolekcji, bowiem moim zdaniem tego trzeba współczesnemu człowiekowi, by się obudził i uświadomił sobie, że żyje w uśpieniu, w nieświadomości. Bajka o orle, który dorastał i wychowywał się w kurzej zagrodzie dotyczy wielu ludzi. Zatytułowałam posta przebudzenie do oświecenia, ponieważ zgadzam się z De Mello, że jesteśmy uśpieni i żyjemy niczym zombie jak ciała bez duszy, żywe roboty.

Bajeczka opowiada o orle, który wylągł się i wychowywał w kurniku wraz z innymi kurami. Nie był świadomy tego, że jest orłem więc zachowywał się tak jak inne koguty, bo dorastał w ich środowisku i przejmował ich zachowania. Orzełek nauczył się gdakać, trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów nad ziemią, bo tak też robią jego współbratyńcy. Któregoś dnia ujrzał pięknego orła szybującego po niebie i zapytał kurę stojącą  obok: - kim jest to piękne stworzenie? Kura odpowiedziała lecz szybko sprowadziła go z obłoków na ziemię mówiąc: - "to jest orzeł, król ptaków, ale nie myśl o tym, bo my jesteśmy inni niż on". Więc orzeł już o tym nie myślał i umarł w zagrodzie z przekonaniem, że jest podwórkowym kogutem.

Przełóżmy teraz bajkę na naszą rzeczywistość. Człowiek stworzony jest na Boskie podobieństwo czyli jego możliwości są nieograniczone. Jednak rodzimy się w takim, a nie innym środowisku, które ogranicza i spłyca nasze możliwości. Dorastamy i starzejemy się myśląc, że mamy ograniczone możliwości. Oddajemy władzę nad sobą stojącym wyżej w hierarchii, którzy tworząc prawa i normy ograniczają naszą świadomość. Umieramy z przekonaniem, że jesteśmy zwykłymi, podległymi innym śmiertelnikami kiedy tak naprawdę drzemie w każdym z nas Boski pierwiastek. Niestety w wielu z nas jedynie drzemie, wciąż i nadal tak będzie póki się nie przebudzimy.


Przebudzenie polega na tym, by utrzymać czyste serce, otwarty umysł i należy wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Mistrz Eckhart mówi: „Nie przez działania będziesz zbawiony (lub przebudzony, nazywaj to jak chcesz), ale przez swe bycie. Nie to, co robisz, będzie sądzone, ale to, czym jesteś.

W minionej erze Ryb, która gościła w życiu ludzkości przez dwa tysiące lat, do umysłów przeciętnych ludzi wpajano potrzebę podległości i podporządkowania stojącym wyżej w hierarchii. Wielu sprytnych i wykształconych, należących do elity wykorzystało aurę „nowych czasów” i stworzyli system hierarchii pionowej, gdzie na czele stoi przywódca, a cała reszta jest mu posłusznie podległa. Urosły w siłę różnice między ludźmi co przyczyniło się do przyrostu negatywnych uczuć, które są zalążkiem dzisiejszej epidemii jaką stanowi depresja. Era Ryb była erą wiary i ofiary. W istocie kwestie wiary rozwinęły się w tym okresie do granic możliwości. Nie mówię tutaj jedynie o kwestiach wiary duchowej, ale chciałabym zwrócić uwagę również na kwestie wiary jakie lokujemy w przywódców państwowych począwszy od monarchistycznych, a zakończywszy na politycznych. Władza przesłoniła wielu osobom oczy i ujarzmiła ich człowieczeństwo jednak nie dlatego, że władza jest czymś złym, ale dlatego, że sami pozwoliliśmy na to, by taka właśnie się stała. A wszystko z powodu nieświadomości i uśpienia ludzkiej czujności.
Kwestie ofiary również znalazły swój czas. Problem polega na przerzucaniu/odrzucaniu odpowiedzialności, bo przecież, to nie nasza wina, że świat jest taki, jaki jest. Ta tendencja rozprzestrzeniła się jak plaga. Wielu z nas czuje się ofiarami a to systemu, a to szefa, a to jeszcze kogoś lub czegoś innego kiedy w istocie to my sami jesteśmy stwórcami własnego życia. Tak, to my tworzymy swoje życie w taki, a nie inny sposób, to my dokonujemy wyborów, które z czasem okazują się niewłaściwe. Dlaczego więc unikamy odpowiedzialności za taki, a nie inny stan rzeczy? Ilu z nas jest w stanie spojrzeć sobie w oczy i przyznać się do błędu? Uderzmy się w piersi, zdobądźmy się na szczerość, szczególnie przed sobą samym.

Oto jeden przykład: kto w systemie demokratycznym wybiera ludzi, którzy będą sprawowali władzę oraz będą reprezentowali interes publiczny/społeczny? To my dokonujemy wyborów, to my udajemy się do urn wyborczych oddając swój głos na któregoś z kandydatów. Ilu jest wśród nas, którzy ignorują swój demokratyczny obowiązek?  Jest nas wielu, czego dowodem jest frekwencja. Dlaczego więc mamy pretensje do władzy, że nie wypełnia obowiązków zgodnie z naszymi oczekiwaniami skoro oddaliśmy swoje prawo głosu tym, którzy tam chodzą i oddają głos na swojego kandydata? Kto za to ponosi odpowiedzialność? Do kogo powinniśmy skierować ewentualne pretensje? Tak masz jak dbasz! Ile dajesz, tyle otrzymujesz! Pozwoliłam sobie umieścić na łamach tego bloga kolejne bardzo sugestywne opowiadanie: „Rację ma świat”.

Młody chłopiec przechadzając się brzegiem rzeki zauważa uwięzionego w sieci krokodyla, który dostrzegając chłopca prosi go o uwolnienie. Początkowo chłopiec ma wątpliwości, bo krokodyl to drapieżnik i ludożerca, ale krokodyl zapewnia go, że nie mógłby zrobić krzywdy swojemu wybawcy. W końcu chłopiec uwierzył w słowa i daje się przekonać, ściąga sieć i ląduje w paszczy krokodyla. Trudno mu uwierzyć w to co zrobił krokodyl, ale nie poddaje się usiłując ustalić, który z nich ma rację; chłopiec, który okazał współczucie drapieżnikowi, czy też krokodyl, który chce wykarmić swoje młode. Pyta ptaka siedzącego na gałęzi, starego osła pasącego się na brzegu rzeki oraz przebiegającego obok zająca. Kto ma rację? Ptak i osioł przyznają rację krokodylowi opowiadając swoje historie i podsumowując, że tak jest ten świat stworzony, po prostu silniejszy wygrywa. Królik słynie ze swojego sprytu i udaje mu się przekonać krokodyla, żeby wszyscy zainteresowani wzięli udział w dyskusji wyjaśniającej wątpliwości. W momencie kiedy krokodyl wypuścił chłopca ze swojej paszczy królik rzuca komendę – uciekaj! Chłopiec ucieka i powraca w to miejsce ze swoimi ziomkami, którzy zabijają krokodyla i tym samym zapewniają sobie dobrą strawę tego dnia. Chłopcu towarzyszy wtedy jego pies, który dostrzega królika i zagryza go. Kiedy chłopiec zauważa sytuację podbiega do królika, a ten umierając przyznaje rację krokodylowi twierdząc, że takie są prawa natury.
Nie istnieje wyjaśnienie wszelkiego cierpienia, zła, męczarni, zniszczenia i głodu na świecie. Bo życie jest tajemnicą, co oznacza, że myślący umysł nie jest tego w stanie rozwikłać. Dlatego właśnie należy się przebudzić i wtedy każdy przebudzony pojmie, że nie w świecie ukryte są problemy, ale że my sami jesteśmy problemem.

Czasy ewoluują. Nic nie stoi w miejscu i ludzkość również powinna iść z prądem. Samo nic się nie załatwi. Mam jednak wrażenie, że wielu bezczynnie czeka na rozwój sytuacji, która bez naszego udziału zmusi nas do zaakceptowania nowego, często narzucanego porządku. Wybór należy do nas.

    Ludzie pogrążeni są we śnie czytają święte księgi i w oparciu o nie krzyżują Mesjasza. Musisz się obudzić aby pojąć sens tych świętych ksiąg. One mają sens jedynie dla przebudzonych. Podobnie i rzeczywistość. Nigdy jednak nie będziesz w stanie oddać tego słowami; może bardziej za pomocą czynów. Ale i wówczas trzeba się będzie upewnić, czy nie rzucasz się w działanie po to, aby uciec przed negatywnymi uczuciami. Wielu ludzi rzuca się w wir działania pogarszając tylko sprawę. Nie przychodzą z miłości, lecz wypchani są negatywnymi uczuciami. Poczuciem winy, złością, nienawiścią, pewnego rodzaju poczuciem niesprawiedliwości lub czymś podobnym. Musisz upewnić się co do „swojej” istoty, nim podejmiesz działanie. Musisz upewnić się co do tego, kim jesteś – nim zaczniesz działać. Niestety , kiedy ludzie śpiący przechodzą do działania, zmieniają po prostu jedno okrucieństwo na drugie, jedną niesprawiedliwość na drugą. I trwa to bez ustanku.
    ...słowa św. Pawła: „Gdybym cały swój majątek rozdał na żywienie ubogich i własne ciało wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże…” Nie twoje czyny, ale sposób bycia ma znaczenie. Wtedy możesz działać. Możesz, ale nie musisz. Dopóki nie jesteś przebudzony, nie możesz o tym decydować. Niefortunnie kładzie się cały nacisk na znaczenie tego świata, a bardzo mało uwagi poświęca się kwestii przebudzenia. Kiedy się już przebudzisz będziesz wiedział, co robić albo czego nie robić…
… Postrzegamy rzeczy lub osoby nie takimi, jakimi one są, ale zależnie od tego jacy sami jesteśmy.
Pamiętacie zdanie z Pisma Świętego o tym, że dla kochających Boga wszystko przemienia się w złoto? Kiedy w końcu się obudzisz, nie będziesz próbował robić dobrych rzeczy – one po prostu będą się wydarzać. Zrozumiesz nagle, że wszystko, co cię spotyka, jest dobre. Pomyśl o ludziach, z którymi żyjesz i których chciałbyś zmienić. Oceniasz ich jako niestałych, nierozważnych, niepewnych, zdradliwych. Ale kiedy ty się zmieniasz, to i oni będą inni. I ty będziesz inaczej na nich patrzył. Ktoś, kto wydawał się przerażający, teraz wyda się przestraszony. Ktoś, kto wydawał się grubiański, również wyda się dręczony lękiem. Zupełnie nagle nikt nie będzie w stanie wymóc na tobie czegokolwiek. To coś takiego, jak na przykład wtedy, gdy zostawiasz na stole książkę, ja ją podnoszę i mówię: „Usiłujesz coś na mnie wymóc – muszę bowiem tę książkę wziąć albo nie wziąć.”  Jakże ludzie są zajęci oskarżając wszystkich dookoła, bombardując oskarżeniami życie, społeczeństwo, sąsiadów. W ten sposób nic nie będziesz w stanie zmienić; utkniesz w swym koszmarnym śnie, nigdy się nie przebudzisz.
Przećwicz to tysiąckrotnie:
a)   Zidentyfikuj swe negatywne uczucia
b)   Zaakceptuj, że są one w tobie, a nie na zewnątrz, w świecie
c)   Nie traktuj ich jako integralnej części „ja”, są one bowiem czymś przejściowym
d)   Zrozum, że kiedy ty się zmienisz, zmieni się wszystko.

_________________________________________________________________
 Anthony De Mello - Przebudzenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz