środa, 31 lipca 2013

Uwolnić się od niszczącego wpływu manipulowanego umysłu

Miłość i szczęście są ludzkim udziałem. Urodziliśmy się po to, by doświadczać tego dobra, pokoju i radości w całej okazałości. Dlaczego tak nie jest? Jak wspominał ojciec de Mello jedyną przyczyną jest to, że człowiek podlega trosce i cierpieniu, bowiem tak bardzo przywiązał się do tych uczuć o niskiej wibracji. Rozum jest sprawcą tych dolegliwości. Niestety, ale nasz rozum kształtowany jest od wczesnego dzieciństwa. Tak więc wpajano nam z pokolenia na pokolenie pewne formy zachowania, bycia i reagowania, tzw. powinności. Pewne formy wynosimy z domu, inne są wynikiem wpływu społecznego oraz narzuconych odgórnie norm czy systemów, coś w stylu: to powinieneś, tego nie powinieneś/nie możesz, albo tak musisz zrobić, czy powiedzieć. Człowiek, a raczej jego świadomość kształtowana była przez ludzi, których uważał za autorytet. Młode istoty, jakże podległe autorytetom, wyrastają na dojrzałe ukształtowane przez autorytety jednostki. Gdzie tu mowa o wolności? W tym schemacie nie ma miejsca na wolność. Wolność przychodzi wraz ze świadomością uniwersalną.

Należy wziąć pod lupę świat wyobrażeń. Co dzieje się wewnątrz nas? Wyobraź sobie człowieka, który nie posiadałby zmysłów wzroku i słuchu i żyłby w świecie, gdzie inni ludzie byliby też pozbawieni wzroku i słuchu. Taka osoba nie mogłaby widzieć i słyszeć. W jakim świecie by żyła?  Czy domyślałaby się, że przedmioty, których dotyka, wącha i szuka po omacku mają jakiś inny wymiar i dostrzegałaby ich obraz? A ty, w jaki sposób żyłbyś, biorąc pod uwagę jedynie interpretacje i „powinności” wywodzące się od autorytetów, a odrzucając swoje pięć zmysłów? Prawdopodobnie nigdy nie byłbyś w stanie uwierzyć własnym zmysłom, zdrowemu rozsądkowi, własnemu „ja”. Przez całe życie szukałbyś dla swoich myśli wyrażanych poglądów i uczuć aprobaty autorytetów. Rzeczywiście, niektóre autorytatywne społeczności nakłaniają swoich członków mówiących, myślących, czujących i działających w odmienny sposób od ustalonego porządku do zmiany stanowiska.
Niektóre religie czynią podobnie.
Dopóki porządek będzie uzależniony od posłuszeństwa i autorytetu, bezpośrednio pod tą cienką bezpieczną powierzchnią będzie istniało głębokie i rozległe ryzyko. Władza wywołuje strach, konformizm i ograniczenia. „Powinności” wynikające z jakiegoś systemu mogą pozbawić osobę jej własnego wdzięku, piękna i miłości.

Tak długo, jak długo będziemy działać pod wpływem powinności będziemy zniewoleni i w efekcie nieszczęśliwi, ponieważ ile razy robisz coś, bo tak powinieneś ale nie jest to zgodne z twoim wewnętrznym przekonaniem, tyle razy jesteś niewolnikiem systemu w jakim wyrosłeś i ciężko ci będzie doświadczać głębokiej radości, a robiąc coś z czym nie zgadza się twoje jestestwo (twój boski pierwiastek) trudno ci będzie osiągnąć naturalny wdzięk i poczucie spełnienia.

Wszystko czego nam trzeba, by doświadczać wspomnianych dobrodziejstw, by odczuwać piękno, harmonię, miłość i szczęście zawarte jest w naszym umyśle i doświadczaniu życia poprzez pięć zmysłów jakimi zostaliśmy również obdarzeni. W nich zawarte jest wszystko to, czego potrzebujemy.
Ktoś powie: ja odczuwam życie swoimi zmysłami i nie zdarza się nic nadzwyczajnego. Ktoś inny doda: ja również widzę wokół siebie same złe rzeczy. Nasz umysł selekcjonuje doznania i wyraża je w naszym odczuciu pod wpływem zaprogramowania. Zmysły mają charakter selektywny, ale często uwarunkowane są wpływami zewnętrznymi, co czyni je receptywnymi (podlegającymi wpływom zewnętrznym). Na przykład spotykasz osobę, która w twoim odczuciu jest atrakcyjna, ale otoczenie, w jakim przebywasz ma zupełnie inne odczucia wobec tej osoby. Jeśli nie podejmujesz kroków, by potwierdzić swoje pierwotne doznania i ulegasz wpływom otoczenia, to opinia zewnętrzna ma dla ciebie autorytarne znaczenie. Lub inaczej. Patrzysz na osobę i masz pozytywne odczucia, ale ktoś inny patrząc na tą samą osobę będzie miał odczucia przeciwne do twoich.
Trudno nam uwierzyć samym sobie skoro powołujemy się na autorytet.

To, co powstaje w umyśle, jest ciągle filtrowane. Składa się na to wiele czynników: moje lęki, życzenia, relacje, przekonania, zwyczaje i uwarunkowania kulturowe. One wybierają to, co jest postrzegane przez nasze zmysły. Nie mam odczuć rzeczywistych, ale reaguję na obrazy, które ugruntowały się w mojej wyobraźni. I tak patrząc na Amerykanina, mogę mieć pozytywne odczucia; inna osoba patrząc na niego może mieć odczucia przeciwne. Czy widzisz konkretnego człowieka, czy jakieś o nim wyobrażenie? Reakcja innych ludzi pozwala stwierdzić, czy reaguję na impuls powstały tu i teraz, czy też na obraz wytworzony uprzednio.
Kiedy czegoś pragniesz, zauważysz wiele rzeczy, których inni nie dostrzegają. Matka może być pogrążona w głębokim śnie, gdy odrzutowce huczą jej nad głową, ale wystarczy westchnienie dziecka, by się obudziła. Dlaczego? Jej uczucia filtrują dźwięki. Coś się dzieje wewnątrz niej. Istnieje pewien rodzaj czujnika, który odpowiada na to, co przeżywamy, i jest to uwarunkowane przeszłością.

Kolejnym zniewoleniem jest przywiązanie. Przywiązując się do rzeczy, osób, miejsc sami poddajemy się cierpieniom. Kiedy partner odchodzi odczuwamy żal, smutek i samotność. Co gorsza nie posiadamy wobec byłego partnera ciepłych uczuć jedynie gorycz, niesmak i chcielibyśmy, by spotkało go podobne nieszczęście.
Nie o to w tym chodzi. Ludzie są wolni i mają takie samo prawo do szczęścia jak my. Uzurpując sobie prawo do własności pozbawiamy siebie jednocześnie odczuwania radości. W momencie kiedy tracimy obiekt przywiązania, te uczucia, które są wbudowane w naszą świadomość pozbawiają nas siły do dalszego budowania budynku, relacji czy poszukiwania nowego miejsca w świecie. Ograbiamy siebie sami z nadziei na lepsze i zdrowsze jutro.

Jakie jest rozwiązanie?




Medytacja jest obserwacją, patrzeniem, spostrzeganiem, zrozumieniem. Prowadzi do nie stawiania pytań i do miłości.
_________________________________________________________________________________
Źródło:

Anthony de Mello – Rozwiązać pęta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz